Jak podgrzać Moyą Puchę w trasie?
Tomasz MachnickiShare
Restauracja z widokiem na... co tylko chcesz. Jak podgrzać Moyą Puchę w trasie?
Marzysz o smaku prawdziwej, rolady śląskiej na szczycie góry? A może o aromatycznym steku, gdy biwakujesz nad brzegiem dzikiej rzeki? Często w podróży musimy wybierać między „szybko” a „zdrowo i smacznie”. My postanowiliśmy to zmienić.
Moya Pucha to kuchnia restauracyjnej jakości, którą możesz wrzucić do plecaka i zabrać na drugi koniec świata. Ale jak ją przygotować, by w 10 minut cieszyć się gorącym posiłkiem, niezależnie od tego, czy masz przy sobie kuchenkę gazową, czy tylko ognisko?
Oto trzy sprawdzone sposoby na pyszną, ciepłą ucztę w każdych warunkach:
1. Kąpiel wodna - opcja „czyścioch”
To idealne rozwiązanie, jeśli nie chcesz brudzić naczyń (lub ich po prostu nie masz).
- Jak to zrobić? Włóż zamkniętą puszkę do garnka z wodą.
- Czas: Gotuj przez około 10 minut.
- Plusy: Puszka nagrzewa się równomiernie, a Ty po wszystkim wylewasz wodę i masz czystą menażkę.
2. Przy ognisku - klimat survivalowy
Najbardziej klimatyczny sposób, idealny pod namiotem lub na dzikim biwaku.
- Jak to zrobić? Postaw puszkę blisko żaru lub na kamieniu przy ogniu. Ważne: Puszka musi być uchylona, aby para mogła swobodnie uciekać.
- Czas: Około 10 minut, zależnie od siły ognia.
- Plusy: Nie potrzebujesz gazu ani palnika – wystarczy kilka suchych gałęzi.
3. Klasyka, czyli rondelek lub menażka
Jeśli zależy Ci na najszybszym efekcie i lubisz zamieszać w jedzeniu przed podaniem.
- Jak to zrobić? Przełóż zawartość puszki bezpośrednio do rondelka lub menażki i podgrzewaj na małym ogniu.
- Czas: 7 minut
- Plusy: Możesz od razu dorzucić ulubione dodatki takie jak ryż czy kasza.
⚠️ Protip dla bezpieczeństwa (ważne!)
Pamiętaj, że metal błyskawicznie łapie temperaturę. Nagrzana pucha i jej parująca zawartość mogą Cię solidnie poparzyć.
Złota zasada: Przy otwieraniu lub zdejmowaniu z ognia zawsze chwytaj puszkę przez izolację. Użyj tego, co masz pod ręką:
- Ręcznika papierowego,
- Bawełnianej ściereczki,
- A w wersji totalnie leśnej... nawet liścia łopianu!
Gdzie zabierzesz swoją „restaurację”?
Moya Pucha to wolność. Nie ograniczają Cię lodówki, długie składy ani brak umiejętności kulinarnych. Od Tatr, przez norweskie fiordy, aż po weekendowy wypad za miasto – Twoja ulubiona kuchnia jedzie z Tobą.
Masz już swoją ulubioną metodę podgrzewania, czy dopiero szykujesz się do pierwszej wyprawy? Daj znać w komentarzu!